- Jak to jest z tym typem z pod ciemnej gwiazdy zwanym ”Gronkowiec Złocisty” pseudonim: MRSA? - Avocado Jordmor

Jak to jest z tym typem z pod ciemnej gwiazdy zwanym ”Gronkowiec Złocisty” pseudonim: MRSA?


Zapewne w czasie ciąży zdarza Ci się usłyszeć medyczne skróty nazw, o których nie masz bladego pojęcia, a w ich brzmieniu kryje się jakaś tajemnica śmiertelnej grozy? Zwłaszcza gdy np. z ust bardziej zaawansowanej w trasie koleżanki „Ciężarówki” pada hasło: „A TY masz już zrobione badanie na MRSA”? I nagle pojawia się panika: czy coś ważnego przeoczyłam? Dlaczego nic mi o tym nie wiadomo i o co w tym tak właściwie chodzi?

W powyższej ławie oskarżonych znajduje się Pan Gronkowiec Złocisty oporny na metycylinę (skrót:MRSA). To szczwana bestia wśród bakterii- wypracował on sobie nad podziw skuteczną oporność na zwyczajne antybiotyki, które często bez problemu radzą sobie w przypadku jego pobratymców. W momencie zachorowania z nim nie ma dyskusji- a kto się w nią wda musi sięgnąć po specyficzną broń z grupy antybiotyków cięższej artylerii, a i tak walka bywa dosyć długa i zacięta. Po spotkaniu z MRSA- zazwyczaj nieświadomym- ten cichaczem wprasza się bezczelnie na przestrzeń naszej skóry i błon śluzowych, po czym rozgaszcza się z ochotą w przedsionkach nosa, gardle czy w okolicach odbytu. Szacuje się, że około 10-50% osób stale lub okresowo bywa nosicielami tej przebiegłej bakterii i to często gęsto nic o tym nie wiedząc, bo ten nieproszony gość nawet o kawę nie poprosi! Do czasu! Tylko spróbuj znaleźć się w sytuacji znacznego obniżenia odporności, a wtedy on otwiera swoją kartę Menu i składa specjalne zamówienie dla VIP. I podpowiem Ci, że czas porodu i połogu zarówno dla Ciebie i dla Twojego Maluszka może być właśnie takim momentem. Wtedy pasażer na gapę odkrywa kartę dań, a w niej: ropne zakażenie rany pooperacyjnej (np. po cięciu cesarskim), zakażenie układu moczowego (jeśli sytuacja wymaga cewnikowania pęcherza moczowego), zapalenie sutka (u mam karmiących piersią), zapalenie płuc. W skrajnym przypadku u Ciebie lub Twojej pociechy może dojść do uogólnionego zakażenia całego organizmu tzw. sepsy. MRSA specjalizuje się w zakażeniach wewnątrzszpitalnych, przenosi się głównie przez kontakt (ręce personelu, skażony sprzęt, inni nosiciele), rzadziej drogą powietrzną czy przez krew, aczkolwiek drobne zranienia np. na brodawce sutkowej czy po prostu przerwanie ciągłości skóry są dla niego idealną furtką i mobilizacją do działania. Bytuje też na skórze zwierząt czy na przedmiotach codziennego użytku.

Czy istnieje więc możliwość by ustrzec się przed Nieproszonym? Zasada number one: Pamiętaj o dokładnym myciu rąk!!! Zwłaszcza w szpitalu i miejscach publicznych! Warto pomyśleć o wzmacnianiu odporności, bo w zdrowym ciele nawet MRSA niestraszny! Dodaj zbilansowane odżywianie, dobry sen i dostosowaną do twojego trybu życia aktywność fizyczną, a Twój organizm na pewno się odwdzięczy i będzie stał dzielnie na straży. Postaraj się unikać osób kichających, samemu najlepiej „kichać w łokieć” czyt. w zgięcie łokciowe. Bywa że nie zdążamy wyjąć chusteczki i mamy tendencje do zakrywania ust i nosa dłońmi…po czym łapiemy za klamkę w przychodni, w toalecie publicznej, poręcz w autobusie, czy podajemy komuś dłoń …a być może właśnie Gronkowiec leci dalej. Używaj osobnego ręcznika i przyrządów do golenia. I jeszcze jedno: warto unikać przechowywania brudnych chusteczek w kieszeniach- przechytrzmy Nieprzyjaciela!

Jesteś w ciąży, ale czy temat MRSA naprawdę Cię dotyczy? Zarówno w Polsce jak i w Norwegii nie ma obowiązku rutynowych badań na obecność MRSA. Jeśli mieszkasz w Bergen i dostałaś skierowanie na połówkowe USG, na pierwszej stronie pada pytanie: „Czy w ciągu ostatniego roku przebywałaś poza granicami Norwegii?”. Przyznać się! 😛 Bo wiem, że sporo Mam, które odkrywają dodatni test ciążowy, szybko wskakują w samolot i wykonują szereg badań w Polsce. Przypuśćmy że odpowiedź brzmi :TAK. Wtedy badanie na obecność MRSA powinnaś wykonać, jeśli w ciągu ostatnich 12 miesięcy będąc poza Norwegią:
1. Zostałaś przyjęta na oddział szpitalny i przebywałaś w szpitalu jako pacjentka.
2. Udzielono Ci pomocy medycznej np. w Ośrodku Zdrowia lub na Oddziale Ratunkowym (bo oparzył Cię niedzielny rosół lub niefortunnie skaleczyłaś się szklanką).
3. Odwiedziłaś swojego lekarza dentystę który znalazł co nieco „kłów” do naprawy.
4. Pracowałaś w instytucjach medycznych np. w przychodni, szpitalu, prywatnej klinice.
PLUS:
5. Ktoś z Twoich domowników był/jest nosicielem MRSA lub miałaś styczność z osobą zarażoną.
Z dodatkowych wskazań, które uważam za warte do rozważenia są: wizyta u ginekologa ( badanie ginekologiczne, USG) , wizyta u kosmetyczki, wykonanie tatuażu lub kolczyka czy pobranie krwi. W tych przypadkach opłaca się zastosować zasadę kierowców: tzw.ograniczonego zaufania.

Co jeśli powinnaś się zbadać- jak to dalej wygląda? Umów się na wizytę do Twojego fastlege. Badanie jest nieinwazyjne, raczej niebolesne, nie koniecznie przyjemne ale znośne:) Twój lekarz za pomocą dłuższych patyczków do uszu (wymazówek) pobierze próbki z nosa, gardła i okolicy odbytu. Zazwyczaj wynik badania dostaje się po około 7 dniach. Przeczytałaś: negatywny- uff, można spokojnie odetchnąć. Co jeśli test MRSA wyszedł pozytywny? Wtedy każdy domownik powinien poddać się badaniu. Jeśli ktoś z najbliższych również jest nosicielem, należy jednocześnie rozpocząć leczenie, aby nie ulec ponownemu zarażeniu. Jak podaje „Norwegian Institute of Public Health” o leczeniu nosicielstwa decyduje lekarz. „Z reguły należy myć całe ciało wraz z włosami specjalnym preparatem oraz stosować maść do nosa (gronkowiec najczęściej znajduje się właśnie tam). Dodatkowo codziennie należy zmieniać ubranie, pościel i ręczniki. Wszystkie rzeczy powinny być wyprane w temperaturze 60 stopni Celsjusza. Jeśli masz gronkowca również w gardle, musisz płukać gardło rano i wieczorem używając odpowiedniego preparatu. Kuracja trwa 5-10 dni. Po zakończonym leczeniu pobiera się wymazy kontrolne po 1, 2 oraz 3 tygodniach. Wymazy kontrolne są zalecane również po 3, 6 i 12 miesiącach od zakończonego leczenia. Czasami kurację należy powtórzyć kilka razy zanim gronkowiec zostanie wyleczony.” Kiedy jednak doszło u Ciebie do infekcji omawianym Gronkowcem- na pewno nie obędzie się bez antybiotyku!

Po co więc tyle zachodu, kiedy można wrócić z Polski i ominąć ten cały galimatias bez zbędnych procedur, po prostu nie przyznać się? Pamiętaj, że będąc w szpitalu np. podczas porodu możesz być jedną z tych osób, które dzięki „ życzliwości” milczących będzie musiała borykać się z gronkowcem i zamartwiać podwójnie, bo również o swoje nowo narodzone Maleństwo. Gra nie warta świeczki! Co więcej- wyobraź sobie, że nadszedł czas porodu- zostałaś przyjęta na salę porodową, gdzie nagle okazało się, że w Twoich dokumentach brakuje badania na obecność MRSA, a posiadają informacje, że byłaś hospitalizowana w Polsce. Wówczas potrzebne badania pobiorą Ci już na sali porodowej, a Ty zostaniesz objęta tzw. reżimem sanitarnym, do czasu aż dotrą wyniki badań z laboratorium. W praktyce oznacza to, że nagle znajdujesz się w krainie UFOludków- położna lub lekarz wchodzą do Ciebie na salę w żółtych frakach, w maseczce na ustach i w rękawiczkach. Osoby towarzyszące mogą z Tobą przebywać, aczkolwiek za każdym razem przy wyjściu z sali dokładnie myją ręce. W tym niesamowicie ważnym momencie czujesz się odizolowana i odseparowana.

Sądzę, że istnieje wiele spraw- stresorów, którymi w ciąży nie warto się przejmować i można a nawet trzeba je zbagatelizować. Natomiast bez wątpienia nie „miejmy gdzieś” MRSA, a już na pewno nie w nosie!;)


Categories: Post na Blogu

0 Comments

Dodaj komentarz

X